Autorzy wzmagają walkę prawną z firmami zajmującymi się sztuczną inteligencją za naruszanie praw autorskich

18

Nowa fala pozwów została wszczęta przez koalicję pisarzy, w tym dziennikarza śledczego Johna Carreiro, przeciwko sześciu wiodącym firmom zajmującym się sztuczną inteligencją: Anthropic, Google, OpenAI, Meta, xAI i Perplexity. Pozew koncentruje się na zarzutach, że firmy te nielegalnie szkoliły swoje duże modele językowe (LLM), korzystając z nieautoryzowanych kopii książek chronionych prawem autorskim.

Istota sporu

Powodowie twierdzą, że giganci sztucznej inteligencji czerpali korzyści z systematycznego wykorzystywania pirackich treści w celu tworzenia swoich wysoce dochodowych modeli. To nie pierwsze tego typu wyzwanie prawne: poprzedni pozew zbiorowy przeciwko Anthropic zakończył się ugodą, w ramach której autorzy przyznali autorom po około 3000 dolarów z funduszu o wartości 1,5 miliarda dolarów. Jednak wielu autorów uznało ten wynik za niewystarczający, uważając, że nie porusza podstawowej kwestii odpowiedzialności za ciągłe naruszanie praw autorskich.

Dlaczego to ma znaczenie: ekonomia uczenia się AI

Pozew podkreśla krytyczne napięcie w szybko rozwijającej się dziedzinie sztucznej inteligencji. LLM wymagają ogromnych zbiorów danych do celów szkoleniowych, a gromadzenie materiałów chronionych prawem autorskim (nawet jeśli jest to technicznie dozwolone w niektórych jurysdykcjach) budzi poważne wątpliwości etyczne i ekonomiczne. Autorzy argumentują, że firmy zajmujące się sztuczną inteligencją w rzeczywistości czerpią korzyści ze skradzionej własności intelektualnej, podczas gdy rekompensata ledwo pokrywa część rzeczywistych szkód.

Powodowie argumentują, że obecne ramy prawne pozwalają firmom zajmującym się sztuczną inteligencją tanim „uciszaniem” roszczeń, unikając rzeczywistych kosztów ich naruszeń. Debata ta ma kluczowe znaczenie, ponieważ określi, czy firmy zajmujące się sztuczną inteligencją będą zmuszone do przyjęcia bardziej etycznych (i potencjalnie kosztownych) metod pozyskiwania danych.

Wielki obraz

W tym pozwie nie chodzi tylko o pieniądze; chodzi o kontrolę. Twórcy chcą mieć pewność, że mają wpływ na to, w jaki sposób ich praca jest wykorzystywana do zasilania systemów sztucznej inteligencji, które przekształcają całe branże. Jeśli zakończy się sukcesem, to działanie prawne może zmusić firmy zajmujące się sztuczną inteligencją do negocjowania umów licencyjnych, wypłaty godziwego wynagrodzenia lub zasadniczej zmiany metod szkoleniowych.

Ta batalia prawna uwydatnia rosnące napięcie między innowacjami w zakresie sztucznej inteligencji a prawami twórców. Wynik będzie prawdopodobnie precedensem dla dostosowania prawa autorskiego do ery sztucznej inteligencji.