Nie kliknąłeś przycisku „Tak”.
Nikt cię nie pytał.
Jeśli jednak czytasz to na komputerze z przeglądarką Chrome, istnieje duża szansa, że na Twoim dysku znajduje się obecnie plik o nazwie Gemini Nano o rozmiarze 4 GB.
Stało się to po cichu. Między końcem kwietnia a majem 2026 r. Google wdrożył tę aktualizację na wszystkich kwalifikujących się urządzeniach. Żadnych wyskakujących okienek. Brak formularzy zgody. Po prostu kod działający w tle, gdy próbujesz pracować lub oglądać wideo.
Zostało to zgłoszone przez badacza bezpieczeństwa Alexandra Hanffa, znanego w Internecie jako Ten facet od prywatności. Jest Szwedem, informatykiem i najwyraźniej jedną z tych nielicznych osób, które wciąż czytają drobny druk.
Sam model działa lokalnie. Nie w chmurze. Na tym polega główna różnica między Gemini Nano a małą ikonką w kształcie kapsułki na pasku adresu, która uruchamia tryb AI. Jeśli wpiszesz zapytanie w pasku adresu, dane zostaną przesłane na serwery Google. Bliźnięta Nano? Ona pozostaje na miejscu. Na Twoim dysku. Wykorzystywanie cykli procesora do zestawiania tekstów, analizowania zrzutów ekranu lub być może oznaczania fałszywych połączeń.
To skuteczne. Ale też bezczelnie.
Hanff twierdzi, że nie wie dokładnie, na ilu urządzeniach został zainstalowany dany model, tyle tylko, że Chrome sam zdecydował, że Twój sprzęt jest na to gotowy, nawet nie zadając sobie trudu, aby o to zapytać. Jeśli procesor zacznie zwalniać lub zabraknie miejsca na dysku, model powinien zniknąć. Rzecznik Google powiedział CNET, że firma w lutym udostępniła przełącznik umożliwiający wyłączenie tej funkcji.
„W lutym rozpoczęliśmy wdrażanie funkcji, która pozwala użytkownikom łatwo wyłączyć… Po wyłączeniu model nie będzie aktualizowany.”
Oznacza to, że mamy wybór. Problem w tym, że większość z nas tego nie widzi, chyba że specjalnie poszukamy pliku, o którego istnieniu nigdy nam nie powiedziano.
Jak sprawdzić (i usunąć)
Chcesz się tego pozbyć? Będziemy musieli polować.
W systemie macOS proces ten przypomina ekscytującą wyprawę, której celem jest doprowadzenie do poddania się. Otwórz „Pliki” (Finder). Kliknij „Idź” w menu. Przytrzymaj klawisz „Opcja” (Alt), aby wyświetlić folder Biblioteka.
Podążaj ścieżką: `Wsparcie aplikacji > Google > Chrome > Domyślne.
Poszukaj folderu o nazwie OptGuideOnDeviceModel.
Wewnątrz? Poszukaj pliku weights.bin.
Jeśli tam jest, oznacza to, że zwierzę już się do ciebie przeniosło. Aby wyrzucić go na zawsze, przejdź do Ustawień Chrome. Kliknij System. Wyłącz przełącznik „AI na urządzeniu”.
W systemie Windows wszystko jest trochę łatwiejsze, jeśli wiesz, jak korzystać z Eksploratora.
Otwórz okno Uruchom (Win + R) i wklej tę linię:
%LOCALAPPDATA%\Google\Chrome OptGuideOnDeviceModel danych użytkownika
Lub przejdź ręcznie do:
C: Użytkownicy [Twoje imię i nazwisko] AppData Lokalne dane użytkownika Google Chrome
Ten sam folder. Ten sam plik weights.bin.
Dezinstalacja w systemie Windows wymaga więcej wysiłku.
- Wyłącz opcję AI na urządzeniu w Ustawieniach > System.
- Wpisz „chrome://flags” w pasku adresu. Wyszukaj „przewodnik po optymalizacji”. Ustaw opcję „Włącz przewodnik optymalizacji na urządzeniu” na Wyłączone.
- Zamknij całkowicie Chrome. Nie tylko zakładka. Zamknij aplikację.
- Wróć do powyższego folderu. Usuń katalog
OptGuideOnDeviceModel.
Czy czujesz się bezpiecznie? A może po prostu zwolnili gigabajty?
Cena „za darmo”
Dlaczego to robią? Po co ukrywać plik?
Hanff sugeruje, że chodzi o pieniądze. W prostych oszczędnościach na serwerach. Uruchomienie sztucznej inteligencji na procesorze oznacza, że Google oszczędza swoje zasoby. Przenoszą obciążenie obliczeniowe ze swoich centrów danych na baterię laptopa. To sprytna logika biznesowa.
A być może nawet nielegalne w niektórych częściach świata.
Unia Europejska dba o praworządność i przejrzystość. Instalując model 4 GB bez wyraźnej prośby, Google mógł naruszyć RODO. Hanff uważa, że brak ekranu zgody był świadomą decyzją. Proszenie o pozwolenie powoduje tarcia. A tarcie zabija nawrócenie.
„Google dał nam wszelkie powody, aby kwestionować sposób, w jaki obchodzi się z danymi osobowymi”.
Twierdzi, że to posunięcie wpisuje się w dwudziestoletnią historię wykorzystywania wszystkiego, co możliwe, podczas gdy użytkownicy odwracają wzrok. Być może Google liczy, że będziemy zbyt zmęczeni, aby szukać plików w ukrytych folderach obsługi aplikacji.
A może po prostu zdecydowali, że nie zauważymy, jak nasz dysk urósł.
Dopóki organy regulacyjne nie zaczną robić z tego skandalu lub dopóki wszyscy wspólnie nie usuniemy przeglądarki Chrome w ramach zemsty, pliki tam pozostaną. Czekają, aby zmiksować wiadomość e-mail lub przeanalizować piksele, pracując na sprzęcie, którego nie posiadają, ale decydują, że mogą z niego korzystać.
