Już ich tam nie ma. NIE. Jednak przez krótki czas w poniedziałek odwiedzanie niektórych obiektów armii przypominało wejście w cyfrową ścianę graffiti.
Armia amerykańska musiała się spieszyć z naprawą dwóch stron internetowych po tym, jak hakerzy zmienili komunikaty o błędach. Zamiast nudnego standardu „Nie znaleziono strony” użytkownicy mieli do czynienia z politycznymi hasłami. Prokurdyjskie wezwania. Osobiste ataki na prezydenta Trumpa.
„Armia amerykańska usunęła zmodyfikowane strony wkrótce po tym, jak zgłosiliśmy incydent” – powiedział badacz bezpieczeństwa Ronald Lovelace.
Kim byli cele? Nie główne centra dowodzenia. Były to Otwarte Laboratorium Innowacji i Centrum Integracji Sztucznej Inteligencji. Miejsca testowania zaawansowanych technologii. Ironia nadal istnieje.
Wiadomość była niegrzeczna. Nazwali Trumpa „pedofilem” i „złodziejem”. Odniesienia były oczywiste – do sprawy Epsteina, która podlega jurysdykcji Departamentu Sprawiedliwości. Wspomnieli także Toma Barracka, ambasadora USA w Turcji. Wymóg był prosty.
Wolny Kurdystan.
Zostało to po raz pierwszy zgłoszone przez Cyberscoop. W poniedziałek. Zanim zwrócili na to uwagę, armia w panice zaczęła wycofywać kod. Nikt nie mówi o jak tego dokonano. Armia korzysta z WordPressa. Wiele wtyczek. To sprawia, że jest smacznym celem zarówno dla dzieciaków ze scenariusza, jak i dla poważnych operacji specjalnych. Wyciek danych? Nie wiadomo jeszcze. Prawdopodobnie nie.
Czy dane zostały skradzione? Armia kontynuuje dochodzenie. Departament Obrony USA zdecydował się zachować milczenie.
To nie jest nowa taktyka. Haaktywiści uwielbiają niszczyć strony. Jest głośno. To gwarantuje nagłówki w prasie. Na początku tego roku zaatakowali Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego Stanów Zjednoczonych, udostępniając tysiące stron dokumentów dotyczących wykonawców ICE. Czysta wojna informacyjna. Czasem jest to po prostu wiadomość w butelce wrzucona do oceanu.
Armia twierdzi, że prowadzi dochodzenie. Najprawdopodobniej tak się stanie. Ale drzwi pozostają otwarte dla następnego gościa żywiącego urazę i pełnomocnika.






























