1030 dolarów.
Taka jest obecnie cena na Amazonie. Oszczędzasz prawie 270 USD na sugerowanej cenie detalicznej. Samsung Galaxy S26 Ultra, który jeszcze minutę temu kosztował ponad 1200 dolarów, nagle zaczyna wydawać się… cóż, prawie niedrogi.
Ale jest pewien haczyk.
Telefon musi być czarny.
Chcesz kobaltowy fiolet? Szkoda. Biały? Szkoda też. Promocja, czyli zniżka w wysokości 269,99 dolarów, dotyczy wyłącznie wersji czarnej. Ceny innych kolorów też spadły, ale nie na tyle, żeby można było z zachwytu robić salta.
Dlaczego czarny zawsze ma najlepsze ceny?
Ponieważ to bezpieczny wybór. Zbiorowy. Łatwy w produkcji. Wszystko. Wystarczy zamówić wersję czarną.
Sam telefon? To jest bestia. Samsung zintegrował w nim Snapdragon 8 Elite Gen5. To najszybszy procesor w historii firmy i to widać. Aplikacje otwierają się natychmiast. Wielozadaniowość działa płynnie. Funkcje sztucznej inteligencji nie zawieszają się.
I aparat… szczerze mówiąc. „Fotografia nocna” to nie tylko chwyt marketingowy. Zdjęcia przy słabym oświetleniu wychodzą naprawdę dobrze. Jasne. Przedni aparat stał się szerszy, więc Twój najlepszy przyjaciel nie będzie już poza kadrem podczas grupowych selfie.
„Przywróć szczegóły, uporządkuj bałagan i zastosuj kreatywne style w ciągu kilku sekund”.
Oto Galaxy AI. Wpisujesz lub klikasz. Całą pracę wykonuje telefon. Edytuje obraz, gdy wciąż trzymasz go w dłoniach. Mniej przypomina to korzystanie z oprogramowania, a bardziej machanie magiczną różdżką.
Jeśli czekałeś, aż cena S26 Ultra spadnie poniżej 1300 dolarów… to już przegrałeś tę bitwę.
Bierz, póki jest czarny. Lub poczekaj na podwyżkę i kup fioletową wersję w pełnej cenie detalicznej.
Wybór należy do Ciebie.





























