Twoje kliknięcia nic Cię nie kosztują. I kosztują cię wszystko

16

Wygląda na to, że jest darmowy. Nie wydajesz ani grosza. Szukasz przepisu, sprawdzasz pocztę, zamieszczasz mema.

A samochody patrzą.

Według nowej analizy przeprowadzonej przez Web3 Foundation przeciętny użytkownik Internetu w Wielkiej Brytanii tworzy dla firm technologicznych wartość biznesową o wartości około 194 001 funtów w ciągu całego życia. Kwota ta nie stanowi faktury za usługę. To cena za Twoje istnienie w postaci danych. Związane z inflacją. Można odzyskać po cichu.

Ludzie muszą mieć świadomość, że ich dane są śledzone, pakowane i sprzedawane oferentowi, który zaoferuje najwyższą cenę. Nie ma w tym nic tajnego. To jest model biznesowy.

Bill Laboon z Fundacji ujął to bez ogródek. Zauważył, że użytkownicy rzadko zdają sobie sprawę ze skali tego zjawiska. Czujesz się, jakbyś po prostu sprawdzał pisownię lub rozmawiał z ChatGPT.

Ale w rzeczywistości?

Trenujesz samochód.

Tradycyjne śledzenie plików cookie wydaje się brudną tajemnicą z 2012 roku. Agregacja jest teraz w modzie. Giganci technologiczni zbierają Twoje cyfrowe ślady – geolokalizację, historię wyszukiwania, pobrane obrazy – i zasilają je jako paliwo do modeli sztucznej inteligencji. „Klasyczne” wykorzystanie danych w reklamach ukierunkowanych jest obecnie przyćmione przez ich rolę jako paliwa AI.

Co jest bardziej przerażające? Buty reklamowe, których nie kupiłeś. Albo sieć neuronowa, która wie, jak mówisz?

W raporcie wyróżniono głównych graczy, takich jak Amazon, Meta, Microsoft i Anthropic. Teoretycznie firmy te mogłyby zarobić do 1042 funtów rocznie na użytkownika. To wydaje się dużo, dopóki nie weźmie się pod uwagę wycen rynkowych firm będących właścicielami danych. Nvidia niedawno przekroczyła granicę 5 bilionów dolarów. Microsoft i Apple przekroczyły granicę czterech bilionów.

Bogactwo nie płynie do użytkowników. Płynie do centrów serwerowych.

Laboon ostrzega, że ​​to nieprzezroczystość jest niebezpieczna. W miarę przyspieszania rozwoju sztucznej inteligencji dane stają się głównym zasobem. Obecny system jest zepsuty, ponieważ nikt nie otrzymuje czeku za wartość, którą tworzą. Otrzymujemy wyłącznie reklamy ukierunkowane. I prawdopodobnie wolniejszy komputer.

Internet kierowany na użytkowników wymagałby przejrzystości. Wymagałoby to uznania praw własności.

A teraz? Po prostu przewiniemy kanał. A wartość gromadzi się w kieszeniach innych ludzi.