W 1692 roku król Ludwik XIV zapragnął czegoś więcej niż tylko nowego kroju pisma. Chciał rewolucji w formach literniczych. Zalecenie było bardzo jasne: stworzyć romański (antyczny) krój pisma dla drukarni królewskiej, nie szczędząc przy tym żadnych kosztów. W rezultacie powstał Romain du Roi – projekt zrodzony nie z inspiracji artystycznej, ale z zimnej, wykalkulowanej geometrii.
To nie było marzenie samotnego artysty. Nad projektem pracowała komisja Francuskiej Akademii Nauk. Porzuciła tradycyjne wzory kaligraficzne. Zamiast tego zastosowała zasady analityczne i matematyczne. Było to odzwierciedleniem epoki oświecenia. Logika zamiast łaski. Pomiar zamiast intuicji.
Litery zostały ostatecznie wycięte przez Philippe Grandjean. Przełożył sztywne specyfikacje komisji na macierze fizyczne. Rezultat był niesamowity. Niektórzy krytycy nazywają go zimnym. Inne są dokładne. Ale krój pisma miał swoje zalety, niezależnie od wsparcia królewskiego.
Wpływ króla był absolutny. Według legendy odmówił on sprzedaży kompletu matryc królowi Szwecji. Dlaczego warto dzielić się klejnotami koronnymi typografii? Prawdę trudniej zweryfikować, ale efekt był niezaprzeczalny. Każdy większy francuski projektant kopiował Romaina du Roi. Skopiowali to bardzo dokładnie. Ignorowanie go było ryzykowne z punktu widzenia królewskiego gniewu.
Ogólna wielkość produkcji była kolosalna. Zawierał 21 różnych rozmiarów liter rzymskich i kursywnych. Stanowiło to 82 kompletne zestawy czcionek. Projekt ciągnął się przez dziesięciolecia. Ukończono go dopiero w 1745 roku.
W tym czasie Ludwik XIV nie żył już od ponad dziesięciu lat. Ale czcionka pozostała. On ustanowił standard. Udowodnił, że typografię można projektować, a nie tylko rysować. Romain du Roi pozostaje świadectwem siły instytucjonalnej kontroli nad designem. Przypomina, że czasami najtrwalsze innowacje rodzą się nie w kawiarniach, ale w komitetach.
Pytanie, czy precyzja rodzi piękno, czy tylko wydajność. Romain du Roi skłania się raczej ku temu drugiemu. Jednak to się utrzymuje. Nie dlatego, że jest ciepło. Ale dlatego, że jest to niezaprzeczalne.
Całkowita produkcja obejmowała 21 różnych rozmiarów liter łacińskich i kursywy w 82 kompletnych zestawach czcionek.
Historia Romaina du Roi to lekcja projektowania odgórnego. Przypomina to również, że nawet najtwardsze systemy mogą stworzyć coś, co będzie trwałe. Litery nadal tam są. Króla już nie ma.






























