Uniwersalny wózek. Tak właśnie Google nazywa obecnie swoją próbę zebrania wszystkich oglądanych przez Ciebie produktów w jednym cyfrowym koszyku.
Ta funkcja, ogłoszona we wtorek podczas Google I/O, to coś więcej niż tylko kontener na towary. To jest centrum agentów. Google nazywa to krokiem mającym na celu przekształcenie sztucznej inteligencji z pasywnych silników rekomendacji w aktywnych uczestników zarządzania finansami.
Kluczowym słowem jest tutaj aktywny.
Dzięki Universal Cart znika tarcie między wyszukiwaniem a zakupem. Możesz dodawać produkty do koszyka bezpośrednio z wyników wyszukiwania, omawiać funkcje z Gemini, oglądać recenzje na YouTube lub znajdować stare rachunki w Gmailu. Kosz zbiera wszystko.
Ale ona nie tylko przechowuje towary. Ona patrzy.
„Koszyk śledzi promocje i kontroluje obniżki cen” – wyjaśnił Google. „Pokazuje historię cen”.
Powiadomienia o dostępności produktów również działają. Jeśli ostatnia para butów zostanie wyprzedana, Universal Cart powiadomi Cię, gdy będą ponownie dostępne. System rozumie, że zakupy to proces chaotyczny, obejmujący różne urządzenia, dni i sprzedawców.
Na ratunek przychodzi sztuczna inteligencja, która ma przywrócić porządek, czasem dosłownie.
Składasz komputer? Dodaj procesor i płytę główną z dwóch różnych sklepów. Sztuczna inteligencja sprawdzi charakterystykę. Może grzecznie, ale stanowczo poinformować, że chip nie zmieści się na tej płycie. A nawet oferują alternatywy. Koniec ze zwrotami niekompatybilnego sprzętu.
Program lojalnościowy również zyskuje na popularności. Ponieważ Universal Cart działa na podstawie Portfela Google, szuka ukrytych oszczędności. Pomaga Ci wykorzystać bonusy tak efektywnie, jak to możliwe, jeśli oczywiście z nich korzystasz.
Opcje zamawiania są teraz bardziej elastyczne dzięki protokołowi Universal Commerce Protocol (UCP).
Możesz złożyć zamówienie bezpośrednio przez Google, jeśli sprzedawca obsługuje taką opcję. Lub przenieś zawartość koszyka na stronę sprzedawcy. Wybór należy do Ciebie, dopóki nie zdecydujesz inaczej.
Start już się odbył. Ta funkcja jest już dostępna w USA. Aplikacje Gemini zyskają tę możliwość latem tego roku. YouTube i Gmail? Następny.
Ale UCP nie pozostanie tylko w Ameryce.
Rozszerza się zakres protokołu: w systemie tym uwzględnione są także hotele i dostawa jedzenia. W następnej kolejności do Stanów Zjednoczonych dołączą Kanada i Australia, a za nimi Wielka Brytania.
Kto płaci? To jest prawdziwa historia
Universal Cart z pewnością wygląda imponująco. Ale to AP2 – protokół płatności dla agentów – zmienia równowagę sił.
Google opisał system, w którym agenci AI robią więcej, niż tylko wydają rekomendacje. Oni kupują.
Oczywiście, że jest bezpiecznie. Ale oni to kupują.
Użytkownicy ustalają limity wydatków. Limity wydatków. Preferowane marki. Konkretne produkty.
Agent czeka na odpowiednie warunki. Gdy cena osiągnie zadany próg lub stany magazynowe odpowiadają żądaniu, dokonuje zakupu. Automatyczna płatność.
„Użytkownicy upoważniają agentów do dokonywania płatności” – czytamy w reklamie.
To trochę przerażające dla sprzedawców detalicznych. A jednocześnie sprawia im to przyjemność, w zależności od punktu widzenia.
Google zyskuje wgląd nie tylko w to, co oglądasz, ale także w to, co faktycznie kupujesz. Ta kopalnia danych przepływa bezpośrednio do Mountain View.
AP2 wykonuje całą brudną robotę, zapewniając szyfrowanie całego procesu.
Istnieje przejrzyste połączenie pomiędzy kupującym, sprzedającym i podmiotem przetwarzającym płatności. Zapisy cyfrowe zabezpieczone przed manipulacją. Ścieżka audytu dotycząca sporów, zwrotów lub dyskusji na temat tego, czy kolor koszuli był rzeczywiście czerwony, czy bordowy.
Google oświadczył, że w nadchodzących miesiącach zintegruje AP2 ze swoimi produktami.
To odważny krok.
AI nie pyta już: „Czy chcesz do tego frytki?”
Sam to kupuje. I decyduje, czy cena jest warta przesunięcia karty.





























