Amerykańskie jury nie stanęło na ceremonii z Elonem Muskiem. Osiągnęli werdykt, który wysłał jego pozew na złomowisko. Przyczyna? Złożył pozew za późno. Przekroczony termin prawny stał się wystarczającą podstawą odmowy. Dziewięć osób siedziało przez trzy tygodnie, spędziło na spotkaniu mniej niż godzinę i czterdzieści minut i zdecydowało, że okno możliwości dla Muska się zamknęło.
Istota skargi sprowadzała się do zdrady. Musk argumentował, że kierownictwo OpenAI obiecało, że firma pozostanie organizacją non-profit skupioną na dobrobycie ludzkości. Złamali jednak tę obietnicę, przechodząc na model komercyjny. Wycena firmy gwałtownie wzrosła do prawie 1 biliona dolarów. Teraz OpenAI celuje w IPO na dużą skalę. Musk zażądał cofnięcia tych zmian. Sędzia Yvonne Gonzalez Rogers zgodziła się z ławą przysięgłych: sprawa została zamknięta.
“Nikt nie może zaprzeczyć… że Altman i Brokoman… okradli organizację charytatywną. Pytanie tylko… KIEDY.”
Na platformie X Musk nazwał porażkę techniczną formalnością. Upiera się, że sąd zignorował istotę sprawy i planuje złożyć apelację. Jego prawnik, Stephen Molo, również nie był zagubiony: porównał ten niefortunny epizod prawny do oblężenia Charleston lub bitwy pod Bunker Hill. Amerykanie przegrali te bitwy, ale ostatecznie wygrali wojnę. Czy to jest bitwa czy wojna? Może to tylko hałas.
Walcz o kontrolę
Sam Altman i jego zespół zaprzeczyli złamaniu jakichkolwiek przysięg. Ich stanowisko było prostsze: nikt nigdy nie obiecywał, że OpenAI na zawsze pozostanie organizacją non-profit. Musk o tym wiedział. Według nich pozew został złożony tylko dlatego, że nie mógł już kontrolować spółki. Wraz z rozwojem OpenAI jego wpływ malał. Jego własny projekt xAI, uruchomiony w 2023 roku, wymagał spowolnienia OpenAI. Pozew był jedynie próbą sabotażu konkurencji. To jest obrona.
Przed gmachem sądu w Oakland prawnik William Savitt nazwał pozew „sztuczną konstrukcją”. Ruch mający na celu ukrycie nieudanych przewidywań i atak na to, czym stało się OpenAI. Nie owijał w bawełnę.
Microsoftu? Wynik im się spodobał. Współspowiednik opublikował standardowe oświadczenie o zaangażowaniu w skalowanie sztucznej inteligencji i pomaganie organizacjom na całym świecie, jednocześnie składając hołd stabilności. Musk chciał, aby szkody wróciły do organizacji charytatywnych OpenAI. Zażądał także rezygnacji Altmana. Próbował tego już wcześniej w 2023 r., kiedy Altman został na krótko zwolniony, ale potem przywrócony na stanowisko. To tylko zaostrzyło konflikt.
„Niezwykle bolesne”
Musk zeznawał przez trzy dni. Był bez ogródek: „To właściwie bardzo proste” – powiedział ławie przysięgłych. Okradanie organizacji charytatywnej jest złe. Zarzucił oskarżonym naruszenie funduszu charytatywnego i wskazał na ich wzbogacenie. Udział Brokomana? Około 30 miliardów dolarów. Nie mała rzecz.
Altman sprzeciwił się. Stwierdził, że AGI (sztuczna inteligencja ogólna) jest zbyt potężna, aby mogła znajdować się pod kontrolą jednej osoby, nawet kogoś takiego jak Musk. Po to przede wszystkim stworzono OpenAI: z myślą o wspólnej kontroli i bezpieczeństwie. Potem nastąpiły skutki od 2023 r. Świadkowie, tacy jak byli członkowie zarządu Helen Towner i Tasha McCauley, wyrazili zaniepokojenie. Wątpili w uczciwość Altmana. Sytuacja była zagmatwana i publiczna.
Ale szkody emocjonalne sięgały głębiej. Altman zaczął mówić o przeszłości. Kiedyś szanował Muska. Teraz poczułam się opuszczona i zdradzona. Altman argumentował, że Musk naruszył misję firmy, a następnie publicznie ją zaatakował.
„To było niezwykle bolesne doświadczenie” – powiedział Altman. I zamilkł. Prawnicy napiszą kolejny rozdział. Musk się spodoba. OpenAI będzie nadal pisać kod. Czas płynie naprzód dla wszystkich zaangażowanych, czy tego chcą, czy nie.






























