Deep Fision wchodzi na giełdę. Ponownie.

7

Czy coś przegapiłem? A może po prostu tracę rozum?

W tym tygodniu widziałem nagłówek, który pachniał ja vu. Deep Fission ogłosiło wejście na giełdę. Chcą przyciągnąć pieniądze inwestorów na budowę podziemnych reaktorów. W szczególności do zasilania centrów danych AI, obecnej złotej krowy w branży.

Czekać.

Czyż nie pisałem o tym? Przysięgam, że to napisałem.

Szperałem w starych notatkach. We wrześniu ubiegłego roku. Deep Fission już wtedy trafiło na giełdę. Ale nie w stylu efektownego debiutu na giełdzie Nasdaq. Dokonali odwrotnej fuzji z powłoką Delaware o nazwie Surfside. Prywatna firma spotyka pusty podmiot publiczny i voila, giełda. Zebrali 30 milionów dolarów w dodatkowej transakcji, sprzedając akcje po 3 dolarów za akcję. A teraz? Ścigają pełne IPO na Nasdaq. Przedział cenowy akcji wynosi od 24 do 26 dolarów. Celem jest zebranie 157 milionów dolarów.

Widzisz zamieszanie? Myślałem, że ją zauważysz.

Oto haczyk: ten pierwszy wpis był publiczny tylko w sensie duchowym.

Technicznie rzecz biorąc, po połączeniu z Surfside, Deep Fission stała się spółką podlegającą amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). Ale jej akcje nigdy nie były przedmiotem obrotu na żadnym rynku. Plan był taki, żeby zamieścić post na OTCQB. Jest to w zasadzie cmentarz dla firm, które są zbyt małe lub „surowe” dla dużych platform, takich jak NYSE. Jeśli jednak teraz wyszukasz Deep Fission na stronie OTC, nic się nie pojawi. Żadnej wskazówki. Nowe oświadczenie firmy S-1 potwierdza to milczenie. Do handlu nigdy nie doszło.

Deep Fission poprosił TechCrunch o wycofanie się w „cichym” okresie przed wielką premierą. Klasyczny ruch.

Tym razem jadą tradycyjną trasą. Liczby wyglądają ambitnie. Nowa oferta publiczna wycenia Deep Fission na aż 1,6 miliarda dolarów. Pomyśl o tym przez chwilę. Jeszcze rok temu ledwo udało im się zebrać 15 milionów.

Złożenie wniosku S-1 w maju przedstawia bardziej ponury obraz niż projekt grudniowy. Żywotność pierwszego reaktora dobiegła końca. Poważnie. Zimą obiecali osiągnięcie „krytyczności” (punktu, w którym reakcja łańcuchowa staje się samopodtrzymująca) do lipca 2026 r. Plik z maja? Niemy. Brak daty. Po prostu cisza.

Wiercili studnię w celach testowych i to już coś, tak sądzę.

Stracili także majątek.

Nadal widnieje ostrzeżenie dotyczące kontynuacji działalności. Ten sam tekst, co poprzednio. Mówiąc prosto: jeśli ta oferta publiczna nie powiedzie się, Deep Fission zabraknie pieniędzy za 12 miesięcy lub szybciej.

Ich wyniki finansowe pogorszyły się w porównaniu z jesienią ubiegłego roku. W marcu deficyt osiągnął 88,1 mln dolarów. Wobec 56 milionów wcześniej. Zasoby gotówkowe spadły o 7% w ciągu zaledwie sześciu tygodni. Szybkość spalania kapitału jest wysoka. Wiercenie kosztuje. Czas kosztuje.

Technicznie rzecz biorąc, skupiono się na prostym robieniu dziur w ziemi.

Najwyraźniej robienie dziur nie było tak proste, jak im się wydawało.

Wiercenie jednego z trzech odwiertów testowych rozpoczęli w marcu ubiegłego roku. Ten konkretny odwiert sięga głębokości 6000 stóp (około 1830 metrów). Jego szerokość wynosi osiem cali. Malutki. Dla reaktora jądrowego.

Na skalę komercyjną wymagane będą studnie o szerokości od 30 do 50 cali. I milę głęboko. Te rozmiary przyćmiewają standardowe wiertarki do ropy i gazu. Deep Fission przyznaje, że nie zarejestrowali jeszcze ostatecznych wymiarów. Nie możesz ukończyć projektu reaktora, jeśli nie wiesz, jak szeroki będzie otwór. Kurczak i jajko, ale z uranem i pod wysokim ciśnieniem.

Dlaczego więc teraz decydują się na tak duży ruch za 160 milionów dolarów? Co się zmieniło od grudnia?

Jeden czynnik: Blue Owl, główny gracz na rynku centrów danych, wrzucił do puli 20 milionów dolarów. Część większej rundy o wartości 80 milionów. Blue Owl podpisała nawet niewiążące memorandum dotyczące zakupu energii w przyszłości. To dobra historia PR. Nie zmienia to jednak faktu, że marnuje się gotówkę. Ostrzeżenie „kontynuacja działalności” pozostaje.

Trudno sobie wyobrazić firmę ukrywającą jakiś sekretny przełom techniczny, błagając organy regulacyjne. Nierealne.

Bardziej prawdopodobne wyjaśnienie?

Teraz wszyscy są podekscytowani podziałem. Inwestorzy postrzegają słowa „energia jądrowa” i „AI” i w ich mózgach dochodzi do zwarcia w najlepszym tego słowa znaczeniu. Miesiąc temu kolejny start-up nuklearny X-energy miał przedłużoną ofertę publiczną. Rynek to uwielbia.

Ale jest różnica między szumem a rzeczywistością. X-energy generuje przychody. X-energy wkroczyła dalej w labirynt licencjonowania Komisji Regulacji Jądrowej (NRC). Deep Fission nie ma żadnego z nich. Ocena czasami śledzi postęp. Często – nie.

Dlaczego Deep Fission wymusza tę ofertę publiczną? Postęp wydaje się być opóźniony. Wydaje się, że pieniądze znikają. Terminy się zacierają.

Sprzedają wizję przyszłości. Możemy mieć tylko nadzieję, że wiertło nie natknie się na coś twardszego niż kamień.